maj 2013
Już niedługo majowe Gniazdo trafi do Waszych jednostek!
  • Planuj, nie żałuj!
  • Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz!
  • Pisać jak papież
  • O wierze w roku wiary
  • Jak zostałem harcerzem cz. 7
  • System zastępowy
  • i inne...

więcej...


aktualności

Zimowisko SZ w Ząbkowicach

22.02.2007, 21:21:23, Ewa Tchórzewska

Zimowisko SZ w Ząbkowicach Wyjazd na to zimowisko był jednym wielkim „spontanem”. Nasz zastęp nigdy nie był liczny, ale nie spodziewałam się, jako zastępowa, że na dzień przed wyjazdem jedna z moich harcerek powie „nie jadę”. Bądź, co bądź lepiej pojechać w dwójkę i miło spędzić czas niż siedzieć przed telewizorem i bezsensownie się gapić.

W Ząbkowicach urzędowałyśmy w harcówce na terenie zakonu sióstr Klarysek. Co by o niej nie powiedzieć – było tam po prostu zimno. Zastępy Puma i młodziutki Tygrys miały osobne pokoje, dlatego zajęcia wewnątrz harcówki odbywały się raz u nich a raz u nas, żeby chuchając ocieplić nieco pomieszczenie.

Pierwszego dnia po przyjeździe, a był to 30.01 i szybkim rozpakowaniu odbyły się warsztaty z szyfrów i azymutów dla Tygrysa, żeby mogły zapełnić swoje kroniki stopnia niezbędnymi umiejętnościami harcerki. Następnie około południa druhna Ania przygotowała małą grę na zapoznanie się z miastem, po której miałyśmy przygotowywać potrawy na konkurs kulinarny. Po zjedzeniu i sjeście było śpiewogranie. Miło było popatrzeć jak młodsze dziewczyny męczą się z wymuszeniem od Rodziny Adamsów oklasków :) Później poszłyśmy na mszę, w której miałyśmy czynnie uczestniczyć a po zjedzeniu kolacji przygotowywałyśmy się na świeczysko. Puma miała przekazać formą musicalu słowo GENERAŁ. Kasia była właśnie generałem a ja, Renia, takim... „ziomalem”, który wdaje się z nim w dyskusję na temat dzisiejszej młodzieży :)

Potem mycie się, czytanie fragmentów „Wilka, który nigdy nie śpi”, sen i nocne dosypywanie węgla do pieca, każda o innej godzinie. I tak skończył się pierwszy dzień :)

Drugi dzień (31.01) upłynął pod znakiem Wielkiej Gry, która składała się z trzech części. Podczas pierwszej, która rozpoczęła się o 9 a zakończyła o 12:30 musiałyśmy dojść do wsi Zawrócić i po drodze wykonać zadania m.in. odlewy. Najtrudniejszym zadaniem było dojście TAM, bo śnieg miejscami do kolan. O dziwo, zdążyłyśmy na czas, chociaż biegnąc i niosąc dwa niezaschnięte odlewy w zlodowaciałym śniegu było dosyć ciężko

Druga część to obiad i apel ewangeliczny. Miałyśmy na to 1,5 h. Trzecia część była jakby podzielona na dwie. Pierwsza-szybkościowa („Macie 10 min na zadanie”) a druga to wykonanie zadań z listów, które były ukryte w punktach zaznaczonych na mapie.

Na grze była oceniana punktualność (spóźniłyśmy się raz a to i tak tylko dlatego, że pani w Urzędzie Stanu Cywilnego miała ruchy jak mucha w oleju) oraz dokładność w wykonywanych zadaniach.
Z mszy, na którą poszłyśmy o godzinie 17 pamiętam głównie kolorowe, migające światełka i babcię, która nawet żywe piosenki przeciągała niemiłosiernie.

Po Mszy Św. zjadłyśmy kolację i rozmawiałyśmy. Wtedy do harcówki wszedł ks. Piotr, który uczył mnie w podstawówce religii i Kasia, z którą byłam na warsztatach dla zastępowych w Warszawie :) W miłej atmosferze odbyło się świeczysko „W naszej braterskiej gromadzie” a później rozmowy, gdy już ksiądz i Kasia musieli nas opuścić. Szybkie mycie i czytanie „Wilka...”. Dziś nie było „węglowych wart”, bo miała się rozszaleć wichura i płomień trzeba było zagasić. Spałyśmy więc całą noc by obudzić się rano trzeciego dnia czyli dnia wyjazdu (1.02).

Po zjedzonym śniadaniu zabrałyśmy się za ekspresowe pakowanie. Gdy już się wstępnie poskładałyśmy do plecaków Puma zaprezentowała zastępowi swoją patronkę św. Joannę Berettę Mollę w formie... hm, scenki czy może raczej kabaretu. Po skończonym „pokazie” udałyśmy się na rozmowę z siostrami, co było dla nas nowym przeżyciem gdyż siostry te rozmawiały z nami przez kratę ;) Później miałyśmy czas na tworzenie kartek na DMB i uzupełnianie kronik. Około 13 ksiądz odprawił mszę św. w pokoju Tygrysa. Zaraz po niej odbyła się Rada Zastępowych. Później już tylko wysprzątanie harcówki i apel kończący. Zastęp Puma otrzymał wstążkę i piękne podróżne Pismo Św. za wygraną w Wielkiej Grze, z czego byłam bardzo dumna zważywszy na naszą (hmm...) słabą liczebność.

Żegnając się z zastępem z Ramutowic było mi przykro, bo mimo, że były to nawet nie 3 dni zdążyłam się przyzwyczaić do ich obecności...

To zimowisko było dla nas iście harcerskim wyjazdem i jestem szczęśliwa, że mogłam z nim uczestniczyć. Czuj, duch!

Renata Rewers
zastępowa Pumy
Wrocław

komentarze (1)

dodaj swój komentarz
wypełnij formularz (wszystkie pola są wymagane)







aga, 5.12.2008, 15:35:19

pozdrowienia

na górę strony