maj 2013
Już niedługo majowe Gniazdo trafi do Waszych jednostek!
  • Barwy niezwyciężone!
  • Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz!
  • Teatr improwizacji
  • O wierze w roku wiary
  • Tajemnica Sudarionu
  • Cień zastępowego
  • i inne...

więcej...


aktualności

Zbaraż od kuchni (Paweł Czuba HO)

10.04.2012, 20:10:00, Agata Ganczarska

Zbaraż od kuchni (Paweł Czuba HO) Przygotowania do WHM trwają! Jak będzie? Przeczytaj!

Krzysztof Rogula HO jako Tuhaj-Bej, sandżak Qr Qapi. Prywatnie studiuje pedagogikę w Krakowie, jest drużynowym 1. Krakowskiej FSE
Krzysiek, co będziesz robił podczas Wielkich Harców Majowych?
Będę samym Tuhaj-Bejem, czyli będę nabijał na pale, odcinał głowy i znęcał się nad innymi – Kozakami, Tatarami, Polakami, słowem – tymi, którzy będą nieposłuszni. Szczególnie narażeni są niewierni świniożercy.
A tak na poważnie, to jakie jest twoje zadanie w ekipie organizacyjnej?
Koordynuję terminowość realizacji zadań przez szefów harców. Sprawdzam, czy przygotowują plany, czy wysyłają zadania dla zastępów. Pomagam jako sekretarz szefa programu WHM, Bartka.
Czyli twoim zdaniem jest pilnowanie szefów, żeby oni z kolei pilnowali terminów. Jest to funkcja niewdzięczna, czy przeciwnie?
To nabijanie na pal jest rzeczywiście dobrym skojarzeniem!

Marcin Kuczaj HR, Namiestnik Harcerzy. Skończył Transport na Politechnice Wrocławskiej, obecnie inżynier procesu w firmie produkcyjnej.
Marcinie, jesteś Namiestnikiem Harcerzy. Jaka jest Twoja rola w organizacji WHM?
Co tydzień prowadzę rozmowy z Ekipą Namiestnictwa, gdzie gros czasu poświęcamy na Wielkie Harce. Szefem jest mój asystent – Bartek Bodziechowski i tak naprawdę on czuwa nad tym, żeby wszystkie osoby pracujące na rzecz tego dobra pracowały dobrze. Ja staram się wspierać głosem doradczym, czasem znalezieniem osób, które jeszcze trzeba zaangażować. Po prostu wspieram Szefa Programowego.
Jurek Żochowski HO, szef fabuły, studiuje prawo i historię w Warszawie. Szef PuSZczy Hufca Garwolińsko-Pilawskiego
Co robi Szef Fabuły?
Moim obowiązkiem jest koordynacja działań 4 szefów wojsk (Tatarów, Kozaków, Pospolitego Ruszenia i Wojsk Zaciężnych). Chcemy, żeby ta fabuła nabrała kolorów: szukamy piosenek, strojów, filmów, chcemy zainteresować harcerzy tą historią – pokazać, że jest ciekawa, sprawić, że skauci sami zaczną czytać i oglądać Trylogię. Podczas Harców odpowiadamy za wieczorne ogniska przed walką i samo oblężenie Zbaraża.
To ciekawe – możesz zdradzić jakieś szczegóły końcowej bitwy?
Zamek w Czersku – to mogę zdradzić – w naszej fabule będzie siedzibą rodu Wiśniowieckich w Zbarażu. Wojsko Zaciężne pod wodzą Jeremiego Wiśniowieckiego okopie się tam, przygotuje obronę przed wojskami Chmielnickiego i ordami Wielkiego Chana tatarskiego. Będą się bronić tak długo, aż dotrze z odsieczą król Jan Kazimierz z wojskami całej Rzeczpospolitej.
Wiśniowiecki jest znany jako wielki dowódca. Dlaczego nie zmiecie przeciwników od razu?
Podobno ordy i kozactwa jest pół miliona. Wojska Wiśniowieckiego to jedynie kilkanaście tysięcy. Mimo to jestem pewien, że Jarema nie ograniczy się do obrony, ale będzie szarpał wroga wypadami.
Czyli dla oblężonych cała nadzieja w królu?
Nadzieja w królu, wytrwałości żołnierzy. Bez jedzenia żołnierz może wytrzymać, ale bez prochu już mu ciężko. Także mamy nadzieję, że prochu nie zabraknie, bo animuszu i męstwa na pewno nie!


Mateusz Wnęt HO, szef Kucharzenia, student automatyki i robotyki na Wydziale Elektrycznym Politechniki Warszawskiej i drużynowy 5. Radomskiej FSE.
Może to głupie pytanie, ale czym będzie się zajmował twój harc?
Będziemy przygotowywali konstrukcje potrzebne do przygotowania potrawy – arcydzieła. Może to być piec, może być wędzarnia. Może być coś jeszcze bardziej udziwnionego. Potrawa zaś ma być wybrana z kuchni staropolskiej. Oprócz tego będzie oczywiście walka. Nie chcemy zrobić z rycerzy kucharek!
To bardzo słuszne. Jak wyobrażasz sobie współpracę w czasie działań harcu między Kozakami, Tatarami, Zaciężnymi i Pospolitym Ruszeniem? Nie będzie bitek?
Bitki zdecydowanie będą, na to czekamy. Ale żeby ich nie było przez cały czas, to grupy będą działać odseparowane, w podobozach. Przyjdzie czas na zebranie składników do podpłomyków, to będzie walka o ograbienie kupca, a potem samych siebie.
Już na to trochę za późno, ale w jaki sposób zachęciłbyś zastępy do wzięcia udziału w harcu Kucharzenie?
To nie jest harc dla leszczy i łasuchów. Zbieramy wojowników i entuzjastów dobrej kuchni. Na zachętę można dodać, że nam jedzenia nie zabraknie!

Mateusz Grzeszczuk HO, szef Ekspresji, a do tego adept dziennikarstwa w Lublinie i drużynowy 1. Chełmskiej FSE.
Jesteś szefem harcu Ekspresja. Co będziecie robić?
Będziemy jak wszyscy walczyć, ale ponadto będzie jeszcze walka ekspresyjna. W ramach tak zwanego freestyle’u zastępy dostają tematy i na bieżąco robią scenki. Do tego będą warsztaty na wysokim poziomie. W szczególności zastępy będą przygotowywały ognisko wieczorne dla wszystkich narodowości. Mam nadzieję, że to będzie najlepszy punkt naszego harcu.

Bartłomiej Bodziechowski, skończył AGH w Krakowie. Hufcowy Krakowski, pochodzi z Włoszczowej.
Jesteś Szefem Harców – co to znaczy?
To znaczy, że jestem odpowiedzialny za wszystko, co się na Harcach będzie działo, począwszy od najbardziej prozaicznych rzeczy, czyli tego, czy będzie coś na śniadanie, aż po zgodność wszystkich harcowych gier z metodą skautową.
Niemożliwe, żebyś sam to wszystko ogarnął. Ilu szefów musiałeś zaangażować?
Całe szczęście mamy wielu drużynowych i przybocznych! Najprościej byłoby powiedzieć, że harce organizują wszyscy szefowie zielonej gałęzi, jest to w sumie ponad 40 osób. Najwięcej z nich zajmuje się przygotowaniem poszczególnych harców.
Dlaczego akurat Powstanie Chmielnickiego?
To była decyzja wszystkich drużynowych obecnych na XXI Legwanie. Szukaliśmy fabuły, która da nam dużo możliwości, a Dzikie Pola oferują ich aż nadto! Nie było problemów z wyodrębnieniem narodowości, ani z wybraniem działań dla wszystkich harców. Nie bez znaczenia jest fakt, że mamy świetną książkę Sienkiewicza mówiącą pięknie o tych czasach. Myślę, że wielu harcerzy czytało ją z wypiekami na twarzy. Teraz będzie okazja do przeżycia tego na własnej skórze.
Co będzie szczególnego na tych WHM? Coś, czego wcześniej nie było, czy kontynuacja tych z poprzednich lat?
Korzystamy z dobrych doświadczeń z wcześniejszych harców. Zastępy mają wybór co do techniki, jaką będą rozwijały. Jest nas coraz więcej, więc szczególna będzie na pewno liczba uczestników. Spodziewamy się co najmniej 600 skautów, to prawie dwa razy więcej niż ostatnio. Dzięki temu mamy więcej technik do wyboru – są to machiny oblężnicze, rzemiosło świeckie, broń i liturgika. Będzie program duchowy przenikający wszystkie działania na harcach, a zakończy się małą niespodzianką na koniec. Będą goście, Ukraina, Białoruś, Słowacja, a nawet daleka Hiszpania. Mnie najbardziej podoba się chyba to, że będziemy oblegać prawdziwy Zbaraż, a nie Zbaraż narysowany na łące. Mowa o zamku w Czersku!
Jak do przyjazdu na Wielkie Harce Majowe zachęca ich szef?
Sam bywałem na WHM, na pewno nie były tak fajne, jak te będą. A zawsze mi się podobało! To niesamowite wydarzenie, kiedy można spotkać harcerzy z całej Polski, którzy wczuwają się w fabułę i gdy rzeczywiście przenosimy się te kilka wieków do tyłu. Spodziewam się wielkich emocji, wielkiej przygody i ducha harcerskiego wiejącego przez obozy!


Książę Jeremi Michał Wiśniowiecki, herbu Korybut. Pan na Łubniach, Wiśniowcu i Chorolu, wojewoda ruski.
Jaśnie Oświecony Książę Wojewodo, skąd to poruszenie wśród Kozaków?
Kozacy jak wiadomo, niespokojnym są duchem. Fantazja u nich wielka, ale pracować się nie chce. Nie do polityki im, lecz do pługa! Na tej niespokojnej ziemi znalazło się kilku takich, którzy osobistą krzywdę przekładają nad dobro Rzeczpospolitej. Nieszczęście, że wojna z Turczynem się nie udała, bo tak to by kozactwo dało upust fantazji na Krymie, a nie we własnej ziemi. Do tego król Władysław IV, który swoją powagą utrzymywał kozactwo w ryzach, umarł. No i mamy bunt. Wystarczyła iskra.
Znasz Książę Wojewodo tą iskrę? Co możesz powiedzieć o Bohdanie Chmielnickim?
Jest to człowiek na pewno sprytny, przebiegły. Człowiek zdolny, aczkolwiek zawistny. A ta zawiść zaćmiła mu oczy. Przesłania mu dobro Ojczyzny, nie widzi ile chrześcijańskiej krwi się leje. Nie widzi nieszczęścia tej ziemi, cierpiącej, niszczonej wojną. No i zamiast łupić Tatarów na Krymie sprzymierzył się z nimi! Z poganami! To grzech najcięższy, żeby na Matkę Rzeczpospolitę rękę pogańską nasyłać.
Czyli zdaniem Jaśnie Oświeconego Księcia Wojewody cała wina leży po stronie Kozaków?
Tak. Zasadniczo tak. Oczywiście była tam krzywda osobista, podstarości Czapliński zaszkodził Chmielnickiemu. Wiele też Rzeczpospolita obietnic kozakom danych nie zrealizowała. Natomiast sprzymierzanie się z pohańcami i niszczenie własnej ziemi to już przesada!
A co Książę Wojewoda może powiedzieć o ślubach, które złożył? Mowa tam o „topieniu buntu we krwi chłopskiej”. Czy to po chrześcijańsku?
Po chrześcijańsku jest władzę pochodzącą od Boga szanować i być jej posłusznym, wypełniać swoje powinności. A my nie walczymy li tylko z chrześcijanami, ale z poganami.


Jan Kazimierz Waza, z Bożej łaski król Polski, wielki książę litewski, ruski, pruski, mazowiecki etc.
Miłościwy Panie, jak się zapatrujecie na poruszenie na Ukrainie?
Różne osoby różne rzeczy nam donoszą. Chmielnicki pisze, że żadnej wojny nie toczy. Wiśniowiecki o pomoc prosi. Jeśli prawda to, że Chmielnicki wszedł w sojusz z Tatarami, to biada! Biada Wiśniowieckiemu, bo nawet taki wódz jak on nie zdzierży. Ale biada i Chmielnickiemu, biada Tatarom, a nawet samemu chanowi biada, bo Rzeczpospolita, której majestat reprezentuję, takiej krzywdy płazem nie puści!
Czyli – na Zbaraż?
Bóg mi świadkiem, żem pierwszy, który na koń by siadał. Ale cóż tu począć, jak szlachta tylko by sejmikowała, a jak przyjdzie za Ojczyznę walczyć, to zbierają się jak sójki za morze. Ale zbiorą się, a wtedy biada wrogom.


Islam III Girej, najpotężniejszy chan wszystkich ord, wnuk Mahometa, samodzielny monarcha, pan mądry, pan szczęśliwy, pan drzewa zaleconego od Wschodu do Zachodu, etc.
O Wielki Chanie, przyszedł czas pomsty na niewiernych.
Prawdę rzeczesz, odwieczny konflikt miedzy nami a Lachami wreszcie się zakończy. Choć, prawdę powiem, wolałbym przeciw Chmielnickiemu walczyć, niż z nim. Wiśniowiecki to wódz wielkiej sławy, wielkiego talentu, giaur o lwim sercu. To byłby sojusznik! Ale tymczasem z Chmielnickim sojusz mamy, dobrze opłacony. I za krew niewiernych Allach nas nagrodzi. A Wiśniowieckiego moim majestatem złamię, po karku jego na koń będę siadał. Nikt nie rzeknie, że w całym świecie jeden Wiśniowiecki Chana Krymskiego pohańbił. Kęsim mu!
A co, jeśli w konflikt zaangażuje się król?
Po grzbiecie króla nawet łacniej niż po Wiśniowieckiego siadać będę. Jeden i drugi to wszak Lach niewierny, a jak Allach z nami, to nie ma mocy, która by się nam oparła. A Allach zawsze jest z Wnukiem Mahometa! Bóg jest wielki, Insz Allach!


Bohdan Zenobi Chmielnicki, herbu Abdank, Hetman Wojska Zaporoskiego.
Mości Hetmanie, na początek wypada pogratulować ostatnich sukcesów militarnych…
A dziękuję waszeci, sukcesy były, jako żywo. Święta Trójca i Przeczysta była z nami w tych dniach. Lachy nie dostoją męstwu i mołojeckiej sławie! Ale decydowała nie tylko waleczność Kozaków, ale i głupota Lachów. Bez rozdzielenia armii nad Żółtymi Wodami nie udałoby mi się przekonać Rejestrowych do przejścia na naszą stronę. A i się wtedy Laszki zaskoczyły, jak Tuhaj-Beja z Tatarami musieli odpierać – nikt nie wiedział jeszcze o naszym bratnim sojuszu. Potem kolejny błąd pod Korsuniem – wycofywali się Lachy nocą przez wąwóz, w której Krzywonos zrobił zasadzkę i po problemie. Ale jakżesz ten Korycki zdołał się przebić, to do dziś nie jestem w stanie pojąć.
Po tych dwóch klęskach bitwa pod Piławcami wydawała się pewną wygraną…
O nie, pewności nie miałem! Wiadomo, że Dziecina, Łacina i Pierzyna to żadni przeciwnicy, ale 30 tysięcy dobrego żołnierza przeciw moim mężnym, ale ubogim Kozakom, to nie byle co. Gdyby Lachy nie umykali jak Zajączkowscy albo Tchórzewscy na wieść o ucieczce dowództwa, to byłaby ciężka przeprawa. Ale Najświętsza Panienka oręduje za swoim skrzywdzonym ludem.
A co Najświętsza Panienka na sojusz z poganami?
Najświętsza Panienka dosyć już widziała ciemiężenia biednego ludu ukraińskiego przez książęta! Kozacy mieli dosyć traktowania jak chłopów. Lud to biedny, ale wolny i swoją godność ma. Pan Bóg wybaczy, że w sojusz z Muzułmany weszliśmy. A z resztą, i oni Jego wyznają, ale na swój sposób, a w Chrysta też wierzą.
Ciemiężenie Kozactwa to jedno, ale po całej Ukrainie krążą plotki o osobistej krzywdzie.
Nie przeczę, żem sprawiedliwości na Siczy poszukał. Gdy mnie Czapliński na mój dwór w Subotowie najechał, żonę uwiódł, syna zabił, a dwór spalił, to najpierw próbowałem do sądów Najjaśniejszej Rzeczpospolitej, do króla samego nawet. Ale Czapliński to przyjaciel Koniecpolskich, więc jemu można wszystko, a przeciw niemu – nic! Wiedząc, że bracia moi tak samo ciemiężeni, ruszyłem na Sicz po pomoc kozacką. I oto jestem. Zobaczą Lachy, Koniecpolscy, Zasławscy, Wiśniowieccy! My wojny nie prowadzimy z Rzecząpospolitą. My wojnę wypowiadamy tym królewiętom, którzy przeciw własnemu ludowi rękę podnoszą.


Paweł Czuba HO
hufcowy 1.Hufca Lubelskiego

komentarze (0)

dodaj swój komentarz
wypełnij formularz (wszystkie pola są wymagane)







Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

na górę strony