maj 2013
Już niedługo majowe Gniazdo trafi do Waszych jednostek!
  • Barwy niezwyciężone!
  • Planuj, nie żałuj!
  • Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz!
  • Teatr improwizacji
  • O wierze w roku wiary
  • System zastępowy
  • i inne...

więcej...


aktualności

Nocne oblężenie (Adam Kuczaj wyw.)

4.03.2012, 20:12:17, Michał Kuczaj

Nocne oblężenie (Adam Kuczaj wyw.) Nigdy wcześniej nie byliśmy na takim klasycznym biwaku, więc każdy z nas odczuwał typowy lęk przed czymś nowym, ale pełni nadziei i głodni przygód zdecydowaliśmy się pojechać na dwudniowy biwak.

Po całym dniu błądzenia po Wzgórzach Trzebnickich, zmęczeni, ale pełni radości i ze śpiewem na ustach dotarliśmy do wyznaczonego punktu w środku lasu, gdzie zamierzaliśmy zjeść obiad i przenocować w szałasie.

Każdy z nas na Próbie Puszczy spotkał się już z zadaniem zbudowania szałasu, ale w pojedynkę, w nocy, kiedy czas nagli, wynik był zawsze mizerny. Tym razem warunki były o wiele lepsze, w związku z czym nasze ambicje również wzrosły. Chcieliśmy zbudować wytrzymałą i obszerną konstrukcję, gdzie spokojnie i radośnie spędzimy noc.
Budowę szałasu zaczęliśmy od szkieletu. Cztery grube pale wbiliśmy w ziemię tak, że tworzyły kwadrat. Kolejne trzy pale przywiązane do wierzchołków szkieletu stanowiły dach, a oparte o dach kolejne gałęzie utworzyły podstawy ścian. Między gałęzie ścian wpletliśmy cieńsze gałązki, żeby konstrukcja się nie rozjechała. Ściany wykończyliśmy liśćmi paproci, mchem i darniną. Całość była ustawiona naprzeciwko szerokiego drzewa, które „zamykało” szałas, a w nocy odbijało światło i ciepło ogniska do środka. Robiło wrażenie!
W międzyczasie przygotowaliśmy obiad. Wyciągnęliśmy kurczaka, oprawiliśmy wszelkimi przyprawami, oblepiliśmy gliną i wrzuciliśmy do ogniska. Po 3 godzinach pieczenia wyjęliśmy go, obdarliśmy z gliny, i mogliśmy się delektować ciepłym, smacznym i klimatycznym posiłkiem o dziewiątej wieczorem. Jednak zanim go spożyliśmy, posłużył nam jako tort dla zastępowego Julka, który zdmuchnął z niego świeczki w 16. rocznicę swych narodzin. Mimo że nie było hucznego przyjęcia, ani prezentów, to atmosfera była przednia.
Szałas zbudowany, obiad zjedzony, zrobiło się ciemno, więc pora spać. Lecz jak tu spać, skoro wszędzie naokoło słychać rycia w ziemi, dziwne kwiki i tętent kopyt...


Dalsza historia w papierowym wydaniu gazety już niebawem!

komentarze (0)

dodaj swój komentarz
wypełnij formularz (wszystkie pola są wymagane)







Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

na górę strony