maj 2013
Już niedługo majowe Gniazdo trafi do Waszych jednostek!
  • Barwy niezwyciężone!
  • Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz!
  • Pisać jak papież
  • Jak zostałem harcerzem cz. 7
  • System zastępowy
  • Cień zastępowego
  • i inne...

więcej...


aktualności

Prezydent na Wawelu

20.04.2010, 20:37:11, bm

Prezydent na Wawelu Lech Kaczyński i jego żona Maria spoczęli 18.04.2010 r. w krypcie na Wawelu. Na pogrzebie oczywiście nie zabrakło delegacji Skautów Europy.
W podróż do Krakowa wyruszyliśmy już w sobotę wieczorem, aby w dzień pogrzebu już o świcie być na Rynku wraz z resztą zawiszackich delegacji. Jest nas sześcioro. Z "Jedenastej" jedzie czterech: dwóch przybocznych - Maks Olenderek i Tomek Wiszniewski, Paweł Petrykowski - zastępowy Świstaka oraz Mateusz Marzoch z jego zastępu. Jedzie z nami również Michał Sadowski, przyboczny ursynowskiej 5. DWa i Andrzej Dawidziuk, jeden z zastępowych 9. DWa z Falenicy. Mamy ze sobą trzy sztandary, które będą reprezentować warszawskich skautów!

Podróż pociągiem mija spokojnie, bez wielkich tłoków,około 22 jesteśmy w Krakowie. Teraz jeszcze tylko przemarsz ze sztandarami ulicami dawnej stolicy i jesteśmy na miejscu! Nasza baza to szkoła przy ulicy Studenckiej - w samym sercu Krakowa! Większość delegacji z całej Polski już tam jest. Wieczorem dojeżdża jeszcze Komisarz Federalny Zbyszek Minda wraz z Markiem Muchą i dwiema dziewczynami z Warszawy, które zasilą stołeczną reprezentację - Olą Olechowską i Basią Ziombską.

Nazajutrz rano budzimy się o 5 i po szybkiej toalecie w mig jesteśmy na zewnątrz - zwarci i gotowi do akcji! W sumie przyjechało do Krakowa ponad 20 sztandarów - taka ilość robi wrażenie! Teraz tylko przemarsz w szyku przez krakowskie Stare Miasto i o 5:30 jesteśmy tuż przed Rynkiem, czekając na otwarcie bramek.

Początkowo nasze poczty miały dołączyć do pozostałych sztandarów, aby razem z nimi stać w specjalnie wydzielonym miejscu. Jednak Krzysiek Rogula i Bartek Bodziechowski (tak, to oni zorganizowali nasz przyjazd do Krakowa!) podejmują szybką decyzję: sztandary idą z resztą harcerzy. Jak się później okazało, był to doskonały pomysł!
Godzina 7:40. Bramki zostają otwarte. Natychmiast tłum ludzi wlewa się na Rynek, zajmując najlepsze miejsca. My też przyszliśmy wcześnie, więc i nam udaje się zająć przestrzeń po lewej stronie od Sukiennic, tuż przy przednich barierkach! Czeka nas długie stanie, kondukt żałobny ma przyjechać o 10, a msza pogrzebowa zacznie się dopiero o godz. 14.

Słońce powoli zaczyna się wyłaniać zza kamienic. Ekipy techniczne, dziennikarze, policjanci i ratownicy kręcą się cały czas wokół Rynku. Na ceremonię wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Chwilę później telebimy zostają włączone - możemy obserwować obraz z kamer.

9:00. Z kościoła mariackiego po raz czwarty słyszymy hejnał. Tłum coraz gęściej wlewa się na Rynek. Słońce powoli wspina się po niebie coraz wyżej. Tymczasem z głośników słyszymy informację, że samolot z ciałami Lecha i Marii Kaczyńskich wylądował właśnie w Balicach. Czekamy.

O 10:30 Kondukt podjeżdża pod Kościół Mariacki, tłum momentalnie się wycisza. Jeszcze przed chwilą słychać było szum i gwar, teraz w powietrzu czuć atmosferę skupienia i modlitwy. Kilkunastu żołnierzy wnosi trumny do kościoła, rodziny zmarłych dekorują je wieńcami. Krótka modlitwa poprowadzona przez kapłana rozpoczyna czuwanie modlitewne, które będzie trwało aż do rozpoczęcia mszy. Ludzie spontanicznie zaczynają śpiewać pieśni religijne i patriotyczne. Dołączamy się do nich, po czym zaczynamy odśpiewywać różaniec. Słońce jest już wysoko na niebie, a czas płynie coraz szybciej.

Dwa tuziny sztandarów dumnie powiewają nad naszymi głowami. Kilka razy pojawiliśmy się w relacji stacji TVN24, którą pokazywano na telebimach! Po powrocie będziemy je mogli oglądać w wielu fotoreportażach - w końcu stoimy na samym przedzie! Pozostałe
poczty sztandarowe zostały tymczasem ustawione kilkadziesiąt metrów za nami.
13:30. W tłumie poruszenie - zaczynają przyjeżdżać delegacje z całej Europy i świata. Niestety chmura wulkanicznego pyłu uniemożliwiła niektórym z nich dotarcie do Polski, jednak wielu głowom państw udało się przyjechać na pogrzeb Prezydenta.
Przed mszą orkiestra symfoniczna z Berlina wraz z potężnym chórem grają przepiękny koncert - fragmenty Requiem D-moll W. A. Mozarta. Wrażenie jest piorunujące! Przejmujące dźwięki wspaniale wykonanego utworu z wielką mocą przeszywają każdego,
kto stoi na Rynku!

Godzina 14:00. Rozpoczyna się msza święta żałobna odprawiana przez kard. Stanisława Dziwisza. Cały tłum na Rynku i na obrzeżach Krakowa może w niej uczestniczyć dzięki telebimom i dobremu nagłośnieniu.
W czasie mszy pieśni żałobne wykonywane przez orkiestrę i chór przeplatają się z tradycyjnymi pieśniami wielkanocnymi. Cały tłum śpiewa wraz z kantorem - wrażenie jedności jest niesamowite! Przy rozdawaniu Komunii świętej nie obeszło się bez problemów organizacyjnych, ale większości ludzi udało się ją przyjąć.
16:00. Po mszy rozpoczynają się przemówienia. Najgorętszą reakcję wywołała mowa pożegnalna Janusza Śniadka, przyjaciela Lecha Kaczyńskiego i przywódcy Solidarności. Co chwila rozlegają się głośne oklaski.

Orkiestra i chór wykonują jeszcze jeden fragment Requiem - potężny i majestatyczny utwór Lacrimosa. Trumny zostają wyniesione z kościoła, po czym kondukt odjeżdża powoli na Wawel przy dźwiękach marszu żałobnego - wspaniale wykonanego przez wojskową
orkiestrę dętą. Trumny wiezione są wojskowymi transporterami.

Godzina 18:00. Tuż przed pochówkiem rozlega się 21 salw artyleryjskich. Bijący dzwon Zygmunta swym dźwiękiem napełnia cały Kraków.
Zawiszacy tymczasem gromadzą się na apelu kończącym wyjazd. Jest nas około 80 osób, w tym ponad 20 pocztów sztandarowych. Krótka, ale mocna mowa Komisarza, po chwili okrzyk Ad Mariam Europa! Jeszcze tylko wspólne zdjęcie na koniec i wracamy do Warszawy.
19:49. Wsiadamy do pociągu. Oczy same kleją się do snu - mamy za sobą męczący dzień pełen mocnych wrażeń i ponad 11 godzin stania w pełnym słońcu. Mamy świadomość, że o tym, co przeżywaliśmy przez ostatni tydzień, nasze dzieci będą się uczyć na lekcjach historii i WoSu.

Na pogrzebie atmosfera była bardzo refleksyjna, ale nie wracamy do domu przygnębieni. Poczucie, że możemy coś zrobić dla Polski jest jeszcze silniejsze -
rozpiera nas chęć działania!

Tomek Wiszniewski
przyboczny 11. Drużyny Warszawskiej


zdjęcia z Krakowa

komentarze (0)

dodaj swój komentarz
wypełnij formularz (wszystkie pola są wymagane)







Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

na górę strony