maj 2013
Już niedługo majowe Gniazdo trafi do Waszych jednostek!
  • Barwy niezwyciężone!
  • Planuj, nie żałuj!
  • Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz!
  • Tajemnica Sudarionu
  • Jak zostałem harcerzem cz. 7
  • Cień zastępowego
  • i inne...

więcej...


aktualności

Relacja z obozu letniego drużyn ze Skarżyska-Kamiennej

29.09.2009, 13:29:19, Bartek Sokołowski

Wakacje… czas wypoczynku. Dla niektórych biernego, dla innych aktywnego. Chciałem napisać o letnim obozie harcerskim, który odbył się w dniach 08-28.07.2008. Z pewnością nie mogę tego czasu uznać za stracony.

Podczas obozu działo się naprawdę mnóstwo bardzo ciekawych zdarzeń, przygód i niespodzianek. Pojechaliśmy dwoma drużynami. Niestety z naszej na ten wyjazd udały się tylko 3 osoby. Gdy już dotarliśmy na miejsce, ulokowaliśmy się i musieliśmy czekać na materiały do budowy pionierki, które niestety przybyły z kilkudniowym opóźnieniem. Gdy wreszcie dotarły wzięliśmy się do pracy, Musieliśmy zbudować platformę, na której stał nasz namiot, kuchnię oraz stół.

Później nadszedł czas głównych zajęć obozu. Było tego naprawdę dużo. Nie można było narzekać. Wymyślaliśmy i przedstawialiśmy skecze, zdobywaliśmy nowe stopnie i sprawności, gotowaliśmy, przy okazji zdobywając bardzo praktyczne umiejętności, no i oczywiście wielka gra. W czasie wielkiej gry, wszyscy przyjmują jakieś role. Na ten czas stajemy się zupełnie kimś innym.

Tegorocznym tematem obozowej wielkiej gry byli Indianie. Najpierw mieliśmy zawody sportowe. W każdej konkurencji brały udział 2 osoby, każda z innego zastępu. W zależności od tego czy wygraliśmy, oraz w zależności od dyscypliny, każdy harcerz dostawał odpowiednie indiańskie imię. Potem, gdy z obozowiska został skradziony „złoty bawół” zaczęła się pierwsza faza gry, czyli zaliczanie punktów. Otrzymywaliśmy tam takie zadania jak np.: Zrobić sieć rybacką, znaleźć przynętę, wymyślić taniec deszczu, ułożyć indiańską pieśń pogrzebową itp. Planowane były także podchody, które miałyby elementem gry. Niestety pogoda pokrzyżowała nam plany. Podczas ostatniej fazy gry odbyła się wielka bitwa na chusty. Walczyliśmy zastępami i wszyscy byliśmy umalowani w „indiańskie barwy”. Potem zastęp, który wygrał wyruszył szukać złotego bawoła. Jako drudzy wyruszyli ci, którzy jako ostatni walczyli z wygranym zastępem, a potem pozostałe w tym samym czasie. Gdy dochodziliśmy do miejsca obozowiska róg oznajmił koniec wielkiej gry. Zwycięzcą został zastęp Lew z 3 Drużyny Skarżyskiej.

W trakcie obozu mieliśmy jeszcze wspaniałe Msze polowe odprawiane w zbudowanej harcerskimi metodami kaplicy. A w niedziele udawaliśmy się do kościoła, który znajdował się kilka kilometrów od naszego obozowiska. Dużą atrakcją było także jezioro położone tuż przy obozowisku. Dzięki temu mogliśmy codziennie chodzić tam pływać. Pod koniec tego wyjazdu czekało coś, co być może spodoba się chłopakom, a mianowicie niszczenie pionierki. To, co przed kilkunastoma dniami z niemałym trudem zbudowaliśmy, trzeba było zniszczyć. W dzień przed odjazdem czekał nas apel końcowy, na którym zostały rozdane nowe funkcje oraz ogłoszone istotne informacje. Naszym drużynowym od przyszłego roku harcerskiego zostaje Paweł Dąbrowa. Do niedawna młody wędrownik. Mnie wyznaczono na zastępowego zastępu Ryś. Potem czekał nas przyjazd do Skarżyska. Wróciliśmy bardzo zmęczeni, ale szczęśliwi.

Uważam, że czasu spędzonego na obozie nie można uznać za stracony. Podczas tego wyjazdu wiele się nauczyliśmy i doszlifowaliśmy swoje charaktery. Mieliśmy okazje żyć wśród przyrody, obcować z naturą. Jest to z pewnością lepszą alternatywą niż siedzenie godzinami przed komputerem czy telewizorem. Osobiście mam nadzieję, że w przyszłym roku pojedzie nas znacznie więcej.

komentarze (0)

dodaj swój komentarz
wypełnij formularz (wszystkie pola są wymagane)







Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

na górę strony