maj 2013
Już niedługo majowe Gniazdo trafi do Waszych jednostek!
  • Planuj, nie żałuj!
  • Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz!
  • Teatr improwizacji
  • O wierze w roku wiary
  • Tajemnica Sudarionu
  • Jak zostałem harcerzem cz. 7
  • i inne...

więcej...


aktualności

Obóz 3. Drużyny Radomskiej, Skórzenno, lipiec 2008

30.09.2008, 18:05:29, Mariusz Młynarczyk

Obóz 3. Drużyny Radomskiej, Skórzenno, lipiec 2008 8 lipca, Radom, około godziny 7.00. Podjeżdża autokar(marki i nazwy firmy nie pamiętam) na plac przed kościołem pw. Bł. Annuarity na radomskim osiedlu Michałów. Rodziny płaczą, psy szczekają, a dzielni harcerze pakują się do muskularnego Neoplana i odjeżdżają tam gdzie tylko światło dochodzi (wcześniej jadąc jeszcze po 2 inne drużyny z Radomia). Słońce chowa się za chmurami, a snop światła powoli zamienia się w strugi deszczu. Wreszcie dojeżdżamy do Skórzenna. Mała, ale jara miejscowość...

Zapraszamy do galerii.

Przed nami długa droga do obozowiska z ciężkim bagażem na plecach. Dochodzimy do miejsca. Nasz drużynowy Łukasz wzywa zastępowych aby wspólnie ustalić co, gdzie, jak a także po co? Po kilkunastu minutach namioty Dzika, Leoparda no i szanownej komendy wyłaniają się zza drzew. Zbliża się wieczór, pryczy niestety nie udało się postawić z powodu braku materiałów, przynajmniej udało się ukopać dołki i część latryny.
Kolejne dni pionierki przebiegały pod hasłem: „budowa, budowa i jeszcze raz deszcz”. Jednak pomimo niesprzyjającej pogody prace posuwały się w szybkim tempie na przód a jeden z przodowników pracy wykonał aż 200% normy. W końcu nasz wysiłek włożony w cięcie, wiązanie i wkopywanie żerdek przyniósł efekt. Niekoniecznie oczekiwany ale zawsze jakiś przyniósł.
W sobotę nadszedł czas na święto patrona szczepu- św. Brunona z Kwerfurtu. Wielka fiesta z tej okazji odbyła się na terenie obozu. Po mszy świętej przyszedł czas na wielki mecz siatkówki, oczywiście nasza drużyna okazała się niepokonana w tym pojedynku. W porze obiadowej odwiedził nas Tomek Kilian HR - hufcowy i były drużynowy 3. DR.
Po sobocie nadeszła oczywiście niedziela, a co za tym idzie trzeba się porządnie umyć! Przecież nie wypada być w niedziele niedomytym. Po porannym apelu i porcji jajecznicy z kiełbaską oraz cebulką wyruszyliśmy do znanego prawie wszystkim harcerzom Osieka. Malownicza miejscowość, a w niej zabytkowy kościół i... bazar pełen chińskich produktów. Parafia w Osieku słynie też z rekordu Ginesa w najkrótszej Sumie- 25min. Po południu uderzyliśmy na pobliskie boisko, gdzie rozegraliśmy turniej w „nogę” pomiędzy 1, 3 i 5 radomską. Niepokonani rzecz jasna okazali się Brunoni (bo kto jak nie my?).
Nowy tydzień przynosi nowe, jeszcze ciekawsze przygody. Poniedziałkowe przed południe okazało się początkiem dłuuugiej wędrówki. Rzecz jasna chodzi tu o Explo. Zastępy w pełnej okazałości, a Leopard nawet w powiększonym składzie (z klerykiem Witalijem z Białorusi) powędrowali szukając przygody, którą będą pamiętać całe życie. Przez te 3 dni nikt nie wiedział co się działo z tymi zastępami i gdzie się znajdują. Jednak w środę po południu wrócili napełnieni energią i zadowoleniem. Ogłoszenie zwycięzcy nastąpiło dzień później na porannym apelu. Na ocenę miało wpływ wiele czynników, ale podstawą była kronika wyprawy. Zwycięzcą został jeden z zastępów.
Po wyprawie nastąpiły „lżejsze” dni. Odwiedziliśmy między innymi pana leśniczego, u którego mogliśmy obejrzeć między innymi daniele oraz dziki, była też jedna krowa, kilka psów i oswojony jastrząb.
Pewnego ranka nagle przyjechał do nas machalas® (Citroen C-15 D, auto namiestnika, z dużą ilością naklejek jak później się okazało chroniących przed deszczem), który przywiózł masę produktów. Tak, to konkurs kulinarny, to co komenda lubi najbardziej, dzień gdzie latryna pęka w szwach. Zastępy wzięły się do roboty, przy okazji odwiedził nas Piotr Sitko wraz z małżonką oraz dziećmi (wszystkich gorąco pozdrawiamy). Nasze ukryte dotychczas talenty kulinarne dziś też się nie ujawniły, ale pokarmy wszystkim smakowały.
Obóz powoli dobiega końca, ale to jeszcze nie koniec emocji. W ostatnim tygodniu rozegrały się jedne z najważniejszych zawodów, bieg sprawnościowy. Po lesie biegało wszędzie pełno harcerzy, a gdzie niegdzie można było zauważyć kolejki do poszczególnych punktów. Nie było łatwo ale wszystkim udało się wrócić do obozu i to całkiem szybko.
W ostatni czwartek obozu wybraliśmy się na wycieczkę do Gdańska. Odświętne mundury, świeże skarpetki, czyste buty. Pogoda była idealna, warunki na morzu w sam raz do opalania, jedyne co przeszkadzało to spory wiatr. Razem z 1 i 7 radomską na początku zwiedziliśmy plac Weterplatte, miejsce gdzie rozpoczęła się II wojna światowa. Po chwili zadumy, postanowiliśmy pójść się popluskać w morzu. Jednak byli i tacy, którzy zamiast posmakować wody morskiej woleli poopalać swoje blade klaty.
Ostatniego wieczoru ogień rozpalił nasze zmysły i przy wielkim ognisku pożegnaliśmy Bory Tucholskie w stylu „Zawiszaków”. Scenki jakie odegrały zastępy powodowały istną burzę śmiechu i oklasków. „Tumbaje” pomagały nam obudzić wszystkie zwierzęta w lesie. I tym właśnie optymistycznym akcentem zakończyło się obozowanie 3. Drużyny Radomskej św. Brunona z Kwerfurtu - najlepszej drużyny w Polsce i Eurpoie.
Dzień wyjazdu. W pełnym lecz nieco zmienionym składzie, sprzątamy ostatnie papierki, resztki sznurków i zasypujemy latrynę. Dochodziła 13 a do Skórzenna spora droga i to jeszcze z plecakami, tym razem lżejszymi o kilkanaście kilogramów, bo nie było już kanapek mamusi. Autokar już jest, temperatura dużo za duża a autokar rzecz jasna bez „Klimy”. Około 20 pojawiliśmy się w Radomiu. Rodzice tym razem ucieszeni, a psy merdają ogonami. Łukasz po raz ostatni (na tym obozie) otwiera księgę rozkazów z ostatnią jej porcją. Tym razem niestety nie było już służby porządkowej i wartowniczej tylko długie podziękowania itd., itp., etc.

Kilkanaście szczegółów umknęło mi na pewno uwadze za co serdecznie przepraszam.

Mariusz Młynarczyk wyw. Zastępowy zastępu Dzik z 3.DR.

komentarze (2)

dodaj swój komentarz
wypełnij formularz (wszystkie pola są wymagane)







Kuba Kwiatkowski HR, 30.09.2008, 21:00:16

Ciekawa relacja z miejsca gdzie rozpoczynała się moja przygoda z harcerstwem.

Pozdrawiam,

autor, 30.09.2008, 21:56:23

W tytule jest błąd: miejscowość gdzie obozowowa.... gdzie był obóz to Skórzenno

na górę strony