maj 2013
Już niedługo majowe Gniazdo trafi do Waszych jednostek!
  • Barwy niezwyciężone!
  • Planuj, nie żałuj!
  • Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz!
  • Teatr improwizacji
  • Pisać jak papież
  • Tajemnica Sudarionu
  • i inne...

więcej...


aktualności

Nocne wartowanie na obozie 2. Drużyny Chełmskiej

29.09.2008, 18:20:26

Nocne wartowanie na obozie 2. Drużyny Chełmskiej Obóz 2. Drużyny Chełmskiej odbył się w Grabniaku nad jeziorem Rotcze. Niestety obozowałyśmy bardzo krótko, ale nie stało się tak z naszej winy. Mimo wszystkich trudności wyjazd był bardzo ciekawy i nauczyłyśmy się na nim korzystać z tego co mamy lub co daje nam natura. Najciekawsze na obozie były warty. Szczególnie ta jedna jedyna, która co energiczniejszym i silniejszym druhnom dała pole do popisu....

Byłyśmy czujne. I przezorne. Już wieczorem odgrodziłyśmy, prawie niezauważalnie „nasz” teren. Wszystko po to, aby ta noc była spokojniejsza od poprzedniej.

O 22 rozpoczęłyśmy wartowanie. Nie zamierzałyśmy powtórzyć sytuacji z poprzedniej nocy, kiedy to nocni goście zaskoczyli nas w najmniej odpowiednim momencie. Warty podobały się też obozującym nieopodal wilczkom, więc i one troszkę nam pomagały.

Pierwsza na straży stała Edyta z Agnieszką. Reszta spokojnie położyła się spać... Nie liczyłyśmy na to, że akcja rozpocznie się tak wcześnie! Edyta obudziła nas już po 15 minutach, co trochę wyprowadziło wszystkie z równowagi. Kto podchodzi o tej godzinie? Zastępowe wyszły, by ostudzić jej zapal i ewentualnie zmienić wartę.

Osoba, która nas podchodziła, nie była profesjonalistą. Jej kroki słyszałyśmy bardzo wyraźnie. Leżąc tylko czekałyśmy aż podejdzie bliżej. Planowałyśmy większy zamach, więc na warcie ustawiło się więcej osób ze „sprzętem” w dłoni. Poza tym, wydawało się nam, że jest "ich" dwóch.

Pogoń za pierwszym nie była zbyt długa, bo nasz gość, trochę się „zataczał”. Bardzo się wyrywał, więc w ruch poszło to, co było pod ręką. Można tylko wysnuć wniosek, że potraktowałyśmy go bardzo surowo. Dałyśmy mu nauczkę i puściłyśmy go wolno.

Czuwałyśmy dalej, bo nie ujawnił się jeszcze drugi gość. Porozstawiane po krzakach, dookoła namiotu byłyśmy przygotowane na „atak”. Leżał niedaleko. Przestraszony przez dwie harcerki zaczął uciekać. W wyniku pogoni stracił szlufkę u spodni i smycz, która teraz powiewa przy naszym proporcu. Na końcu potknął się o pozawieszane przez nas sznurki na wysokości pasa i kostek. Był jednak wysoki i silniejszy od nas, więc nie udało nam się go dogonić.

Okazało się, że podchodzili nas harcerze „na emeryturze”, którzy wypoczywali niedaleko. Więcej nas nie podchodzili. Ten pierwszy, omijał nas z daleka. Przecież nie zawsze chodzimy z „całym wyposażeniem”!

Iwona Iwko
zastępowa zastępu Lew
2. Drużyna Chełmska

komentarze (3)

dodaj swój komentarz
wypełnij formularz (wszystkie pola są wymagane)







oy, 29.09.2008, 20:24:08

Jej, czyta się to jak jakiś kryminał albo powieść sensacyjną...

Majka, 29.09.2008, 21:15:02

ej
z naszych przeżyć można napisać ksiązkę :D
ma ktoś pomysł na tytuł??:D

kociareczka, 29.09.2008, 21:24:45

Wilczki były najlepsze na obozie i najbardziej potrzebne ;p

na górę strony