maj 2013
Już niedługo majowe Gniazdo trafi do Waszych jednostek!
  • Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz!
  • Teatr improwizacji
  • Tajemnica Sudarionu
  • Jak zostałem harcerzem cz. 7
  • System zastępowy
  • Cień zastępowego
  • i inne...

więcej...


aktualności

Harce Majowe w Inowłodzu - relacja

10.06.2008, 19:24:09, Czachor

Harce Majowe w Inowłodzu - relacja Mamy relację z Harców Majowych w Inowłodzu od 3. Drużyny Lubelskiej, więc zapraszamy do czytania. Przy okazji warto zajrzeć do Galerii - są tam już jakiś czas zdjęcia z Harców zrobione przez drużynowego 3DL. Kliknij "dalej" i zobacz, co w temacie HM 2008 ma do powiedzenia zastępowy Tygrysa... Przypominamy też, że na relacje i zdjęcia czekamy zawsze i wszędzie!

O godzinie 15.30 spotkaliśmy się pod kościołem w celu porządnego spakowania plecaków i rozdania jedzenia. Koło 16.25 pod kościół podjechał szary opel. Był to samochód mamy Sebastiana, dzięki której dostaliśmy się na dworzec i nie musieliśmy nieść tych rumuńskich tobołów. 10 minut przed 17-stą byliśmy już na PKP, tam też wpakowaliśmy się do pociągu, który z kolei dzięki mamie Szymka z Okapi odjechał 5 minut później, a opóźnienie to spowodowane było gapiostwem jednego z zastępowych. W końcu wszyscy siedzieliśmy na swoich miejscach, pociąg ruszył. Każdy zastęp jechał w osobnym przedziale. W najzacniejszym przedziale Tygrysa jechało 5 osób: Tomek (zastępowy), Adrian (czołowy), Sebastian, Emil i Krzysiek. Ta kompania, zarazem wesoła jak i muzykalna, tak rozgrzała swój przedział, że cały skakał i tańczył z radości. Można było usłyszeć wydobywające się z niego piosenki, śmiechy oraz niesamowite i jedyne w swoim rodzaju SIEMA, SIEMA! W międzyczasie dosiedli się też do nas harcerze z Puław.

Po kilku godzinach jazdy dotarliśmy do naszego pierwszego celu - Dęby Opoczyńskiej. Stamtąd wyruszyliśmy w stronę Żądłowic, gdzie czekały nasze plecaki, wcześniej nam zabrane. W trasie rozwaliła nam się lodówka z jedzeniem i zrobił się wielki mix. Po dojściu na miejsce okazało się, że zginął też nasz garnek, który do końca harców został w Kraalu. Po rozłożeniu namiotu rozpaliliśmy ognisko, zagotowaliśmy wodę na herbatę i zjedliśmy kolację. Po posiłku pomodliliśmy się i poszliśmy spać.

Dnia 1. maja 2008 r. wstaliśmy o 7 rano. Pomodliliśmy się wspólnie z całą drużyną. Po modlitwie zrobiliśmy zacne śniadanie i zaczęliśmy szykować się do eksplo, tzn. spakowaliśmy się, wzięliśmy jedzenie na drogę i w pełni gotowi, z plecakami, po krótkim apelu drużyny ruszyliśmy w drogę, a szliśmy daleko, bo aż do kaplicy na mszę świętą. Później ruszyliśmy na apel, następnie wróciliśmy znowu do kaplicy w celu poznania szefa naszej platformy - Mateusza. Druh ten oznajmił nam, że miejscem spotkań naszej platformy będzie miejscówka obok placu apelowego, więc zrobiliśmy jeszcze jeden kurs z plecakami na plac apelowy. Tam zastępowi wylosowali trasy eksplo dla swoich zastępów. Tygrys jako że jest najfajniejszy wylosował najkrótszą trasę - do Inowłodza.

Po odmeldowaniu zastępów ruszyliśmy w drogę. Dziwny zbieg okoliczności zadecydował o tym, że znów mijaliśmy kapliczkę. Straciliśmy wreszcie z pola widzenia ostatni namiot, więc postanowiliśmy zrobić Radę Zastępu. Później ruszyliśmy dalej w drogę. Z racji, że zbliżała się pora obiadu, udaliśmy się w las na szlachetny posiłek. Zebraliśmy chrust, rozpaliliśmy ognisko, zaczęliśmy gotować wodę na makaron. Niespodziewanie ucho od rondla, w którym gotowała się woda zaczęło się palić, a chwilę później złamało się i odpadło. Tak więc smutni a zarazem weseli udaliśmy się w dalszą podróż...

Po dotarciu do Inowłodza zwiedziliśmy kościół św. Idziego. Następnym zadaniem było odnalezienie i zwiedzenie synagogi, co przyszło nam bez żadnych trudności. W synagodze z pierwszej połowy XIX wieku znajdował się supermarket. Po zwiedzaniu udaliśmy się pod kościół św. Michała Archanioła w celu sporządzenia jego szkicu panoramicznego. Gdy już się z tym uporaliśmy, powędrowaliśmy na pozostałości cmentarza wojskowego z 1914 roku, po dogłębnym poznaniu jego historii była godz. 18, a więc należało się rozejrzeć za noclegiem. Naszym dobroczyńcą okazał się ksiądz. Pozwolił nam zamieszkać w pobliskim domu. Okazało się, że jest tam zimniej niż na dworze. Po rozkulbaczeniu się udałem się wraz ze swoim czołowym na komisariat, aby dowiedzieć się czegoś o Inowłodzu. Policjant powiedział nam jak dojść na Przeprośną górkę, cmentarz żydowski oraz dał nam folder o mieście Inowłodzu. Wróciliśmy do zastępu. Tam uzupełniliśmy kronikę harców, sporządziliśmy kolację i poszliśmy spać.

Dnia 2. maja 2008 r. pobudka była o godzinie 7.30. Wszystkim udało się wstać. Na dobry początek dnia pomodliliśmy się, później był czas na spakowanie się. Zastępowy udał się do sklepu po naturalny chleb stworzony przez polskich robotników. Po śniadaniu umyliśmy się i poszliśmy do księdza podziękować i spytać się o jakąś pracę w podziękowaniu za nocleg. Jednak ksiądz uznał, że jest samowystarczalny i nic od nas nie chciał.

Wyruszyliśmy na Przeprośną górkę, po drodze rysując szkic topograficzny. Po dotarciu na miejsce zaczęły się prace nad szkicem kapliczki. W pewnym momencie podeszła do nas jakaś pani i spytała, czy chcemy herbatę. My z racji, że nie marnujemy okazji na darmowe ciepłe picie poszliśmy z nią. Kobieta zaprowadziła nas do swojego domku, zrobiła herbatę, jej mąż opowiedział nam, jakie to jego syn i on rzeczy znaleźli w okolicach Inowłodza. Ofiarował nam również pociski z czasów I Wojny Światowej. Umówiliśmy się z tymi ludźmi, że spotkamy się jeszcze i porozmawiamy.

Po mszy o godz. 17 ruszyliśmy dalej w trasę. Postanowiliśmy zwiedzić cmentarz żydowski leżący za Inowłodzem. W drodze powrotnej z kirkutu wstąpiliśmy do Urzędu Gminy w Inowłodzu, gdzie dowiedzieliśmy się wszystkich niezbędnych informacji na temat tego miasteczka (przeszłość, teraźniejszość, przyszłość). Następnie udaliśmy się aż za Zakościele do lasu, aby spożyć obiad. Po drodze sporządziliśmy szkic marszruty. Tym razem wszystko poszło zgodnie z planem, obiad wyszedł idealnie, a zarazem bardzo nam smakował. Już później wracając do Inowłodza pytaliśmy po wszystkich domach czy mieszka tam chłopak w wieku od 12 do 15 lat, który jest chętny żeby zostać harcerzem. Niestety nigdzie nie było takowych.

Po powrocie do miasteczka weszliśmy na górę, na której był kościół św. Idziego, w celu odnalezienia tam bunkrów strzelniczych. Udało nam się znaleźć tylko 2 wejścia, więc ruszyliśmy dalej - odnaleźliśmy najstarszego mieszkańca Inowłodza, którym była pani S. (94 lata). Rozmowa z nią była trudna, ale dowiedzieliśmy się tego, co chcieliśmy. Kolejnym etapem naszego eksplorowania Inowłodza była msza św. o 17 we wspomnianym już kościele św. Michała Archanioła. Spotkaliśmy też znajomych z Przeprośnej Górki. Okazało się że są chętni przyjąć nas na nocleg, a więc udaliśmy się z nimi do drewnianego domku. Tam pan Andrzej zgodził się na wywiad, opowiedział nam kolejne ciekawe rzeczy, w końcu robiło się późno - zrobiliśmy kolację i poszliśmy spać.

Rano, dnia 3. maja 2008 r. pobudka była o 6.30. ciężko było, ale wstaliśmy. Zjedliśmy śniadanie i około 8.00 ruszyliśmy w drogę powrotną do Żądłowic. Ledwo udało nam się zdążyć na mszę, ale na szczęście się nie spóźniliśmy. Potem wraz z całą drużyną udaliśmy się na apel, skończyliśmy robić naszą kronikę i około godziny 11.50 zameldowałem swój zastęp po wykonaniu zadania. Następnie odbyła się rozmowa zastępu z szefostwem platformy o tym, co robiliśmy i jak nam się podobało. Później już spokojnie mogliśmy wrócić do swojego obozowiska.

Podczas gotowania obiadu odwiedził nas pewien druh i przeprowadził z nami wywiad. Po obiedzie poszliśmy przedstawić swoja kronikę eksplo, a potem aż do 19 był czas na odpoczynek. Wieczorem udaliśmy się całym zastępem na czuwanie do kaplicy. Następnie było przedstawienie, którym zajmowała się Ekspresja. Przedstawienie jak wiadomo było zacne, wróciliśmy na kolację, a następnie poszliśmy spać.

Dnia 4. maja 2008r. pobudka była o godzinie 7.00. Oczywiście jak zawsze pierwszy wstał zastępowy i musiał wszystkich budzić łącznie z Delfinem i druhem drużynowym. Po pobudce pomodliliśmy się i zaczęliśmy szykować do drogi powrotnej, spakowaliśmy się i czekaliśmy tylko na polecenie składania namiotów. Po kolejnym apelu porannym udaliśmy się na mszę do kaplicy, po której był apel kończący harce, tam też ogłoszono wyniki. Zastęp Tygrys zdobył wyróżnienie w swojej platformie, w nagrodę dostaliśmy toporek.

Po apelu wróciliśmy do obozowiska, złożyliśmy namiot, odzyskaliśmy swój garnek i byliśmy gotowi do drogi. Zanieśliśmy bagaże pod samochód i zaczęliśmy sprzątać las. Pół godziny później byliśmy już w drodze do Dęby Opoczyńskiej. Stamtąd to już tylko w pociąg i do domu. Po dojściu na miejsce zrobiliśmy Radę Zastępu podsumowującą te Harce. Następnie władowaliśmy się do pociągu. Pociąg miał już odjeżdżać, kiedy druh drużynowy przypomniał sobie o swoim rowerze, którego nikt nie zabrał. Oczywiście Tomasz pobiegł i złapał w jedną rękę rower, a w drugą super katanę i wrócił do pociągu. Tam odbyła się prawie 3-godzinna Rada Drużyny. Około godziny 20 byliśmy w Lublinie. Po pożegnaniu się ruszyliśmy każdy w swoją stronę...

Tomek Graniczek
zastępowy zastępu Tygrys
3. Drużyna Lubelska "Ostęp" św. Maksymiliana

komentarze (0)

dodaj swój komentarz
wypełnij formularz (wszystkie pola są wymagane)







Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

na górę strony