maj 2013
Już niedługo majowe Gniazdo trafi do Waszych jednostek!
  • Barwy niezwyciężone!
  • Planuj, nie żałuj!
  • Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz!
  • O wierze w roku wiary
  • Tajemnica Sudarionu
  • System zastępowy
  • i inne...

więcej...


aktualności

W obronie kanionu

9.03.2008, 12:03:50

W obronie kanionu Sobotnia zbiórka drużyny (zobacz zdjęcia z wypadu) rozpoczęła się przed harcówką, skąd razem ruszyliśmy do lasu. Podczas podróży zaczęliśmy się już dobrze bawić, ponieważ napotkaliśmy wiele przeszkód takich, jak małe jeżynowe "lasy". Pół godziny później dotarliśmy na miejsce.

W lesie mieliśmy apel rozpoczynający zbiórkę. Po apelu drużynowy zwołał do siebie zastępowych. Nie wiem, o czym rozmawiali, ale zajęło im to dużo czasu. Po naradzie zastępowi poszli do swoich zastępów, aby pokazać nam pierwsze zadanie. Mieliśmy odszyfrować wiadomość zapisaną alfabetem Morse'a. Mój zastępowy Krzysztof Rogula ćw. zlecił to zadanie mi. Szybko się z tym uwinąłem. Okazało się, że mamy być Indianami i bronić kanionu, przez który mieli przejść rewolwerowcy (zastęp Tygrys). Kanion zrobiliśmy ok. 100 metrów od miejsca naszej zbiórki. Zrobiliśmy go za pomocą sznurka. Przywiązaliśmy kawałki linki do dwóch drzew, a potem wykonaliśmy kręty tunel. „Kanion” już mieliśmy i wtedy przyszedł do nas drużynowy, który powiedział nam, że możemy robić różne przeszkody takie, jak usypany mur z gałęzi czy innego rodzaju pułapki. Zrobiliśmy więc tak, jak nam poradził drużynowy i usypaliśmy cztery takie mury, w tym jeden przy wejściu. Ja wykopałem dość głęboką pułapkę i przykryłem ją liśćmi. Gdy już skończyliśmy, zgłosiliśmy się do naszego szefa. Poinformował nas, iż możemy rozstawić strzelców w różnych miejscach, ale mogli oni strzelać w jeden punkt. W takim razie zastępowy Krzysiek postawił Dawida Łapota tak, aby strzelał na wejście, gdzie był pierwszy „mur”, mnie obok niego (tam stał drugi „mur”), Kubę Matuszczyka ustawił na moją pułapkę, a sam stanął przy wyjściu. Każdy ze strzelców miał 5 strzałów, a za każde trafienie dodawało się 5 sekund do czasu, w którym przebyło się „kanion”. Wszystko było już gotowe – mogliśmy zaczynać grę. Drużynowy dał mi kubek wypełniony wodą i powiedział, że my pierwsi mieliśmy przejść przez „tunel” Tygrysa, a ja miałem donieść choć kropelkę w kubku. Stanęliśmy przed Wejściem do „kanionu” i nagle... rozległ się gwizdek! Zaczęliśmy przedzierać się przez tygrysie chaszcze , a nasi przeciwnicy zaczęli w nas „strzelać”. Po minucie i trzydziestu sekundach dotarliśmy do końca. Żaden rewolwerowiec mnie nie trafił, ale trafili dwa razy Dawida i raz Krzyśka. Nasz końcowy rezultat to minuta czterdzieści pięć. Teraz nadszedł czas na nas – mieliśmy bronić naszego „kanionu”. Znów rozległ się dźwięk gwizdka. Krzysiek Gruzło wyw. (zastępowy Tygrysa) jako pierwszy dostał 4 razy od Dawida, potem ode mnie 3 razy, od Kuby 4 razy i na końcu od mojego zastępowego jeszcze 5 razy. Początkowy czas rewolwerowców wynosił 1 min 55 sek, a końcowy: 3 min 25 sek.

Po tej zabawie mieliśmy obiad. U nas były kotlety mielone i ziemniaki. Następnie czas na apel ewangeliczny i ciąg dalszy naszej zabawy.

Następną konkurencją była gra, w której musieliśmy znaleźć i odszyfrować 10 wyrazów zapisanych morsem. I znów wszystko miało się rozpocząć na dźwięk gwizdka drużynowego. Czekaliśmy i czekaliśmy, aż w końcu... gwiiiiiiiiiiizd! Zaczęliśmy z chłopakami szukać karteczek zawieszonych na drzewach. Ja znalazłem pierwszą, lecz zaraz po mnie Tygrys znalazł dwie. Później się rozdzieliliśmy i ja znalazłem dwie kartki i odszyfrowałem je poprawnie. Nagle rozbrzmiały dwa gwizdki, co oznaczało koniec gry. Kiedy przybiegłem, zauważyłem zastępowego Tygrysa przy drużynowym. Myślałem, że tak było, do kiedy szef nie powiedział, że Tygrys ma 10 słów, ale my mamy wszystkie 14. Bardzo się cieszyliśmy, ponieważ przynieśliśmy 10. kartkę 5 sekund przed Krzyśkiem Gruzło. Lecz to jeszcze nie był koniec. Drużynowy powiedział, że mamy pozbierać te karteczki, a za każdą kartkę odejmuje się 5 sekund. My zebraliśmy 6 kartek, a Tygrys 8, więc kiedy podliczyliśmy czasy, okazało się, że wygraliśmy całą grę.

Po grze odbyło się ognisko. Każdy zastęp miał przygotować scenkę o Robercie Baden-Powellu. My przygotowaliśmy scenkę o tym, jak B.P. łapał króliki i przyrządzał je przed nauczycielami w szkole oficerskiej. Po scenkach były śpiewy a w przerwach graliśmy w 'trzy kije'. Zbiórka zakończyła się ok. godziny 18.00. To była najlepsza zbiórka drużyny, na jakiej byłem!

Bartosz Kliminowski
zastęp "Wilk"
1. Drużyna Włoszczowska

komentarze (0)

dodaj swój komentarz
wypełnij formularz (wszystkie pola są wymagane)







Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

na górę strony