maj 2013
Już niedługo majowe Gniazdo trafi do Waszych jednostek!
  • Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz!
  • Teatr improwizacji
  • O wierze w roku wiary
  • Tajemnica Sudarionu
  • System zastępowy
  • Cień zastępowego
  • i inne...

więcej...


aktualności

Zimowisko 2. Drużyny Chełmskiej - Pokrówka 2007

27.01.2008, 12:48:01, Bazyl

Zimowisko 2. Drużyny Chełmskiej - Pokrówka 2007 To już drugie zimowisko naszej drużyny. Dotychczas wszystko szło pomyślnie, więc się go zbytnio nie obawiałyśmy. Wiedziałyśmy, że będziemy się dobrze bawić w swoim towarzystwie... Oddano nam pod opiekę trzy druhny z zastępu, które miałyśmy pilnować i własną piersią bronić od niebezpieczeństw. Dostałyśmy zadania, które wymagały logicznego i szybkiego myślenia oraz wiedzy harcerskiej. Ale jak tu trzeźwo myśleć, skoro nie wiemy gdzie jesteśmy...?

Oczywiście kilka zdjęć w galerii...

Pokrówka przywitała nas porannym słońcem. Szybko ułożyłyśmy materace - nasze "legowiska", zlikwidowałyśmy małe usterki w ogrzewaniu i gotowe byłyśmy do pierwszych zajęć. Rozmawiałyśmy z Jolą - drużynową o temperamentach. Mogłyśmy dowiedzieć się, czy należymy do sangwiników czy może melancholików. Rozmowa nas wciągnęła, ale należało już kończyć.

Potem - zwiad. Minął szybko, ale zostawił po sobie wiele wrażeń. Wioska jest mała, ale posiada swoje uroki. Aby podsumować informacje, które zebrałyśmy na wyjściu, dostałyśmy 2 godziny czasu wolnego, po czym przygotowałyśmy obiad. Wszyscy byli porządnie głodni.

Dzień zakończył się apelem ewangelicznym dh. Majki, grą – geograf, która wprawdzie przysporzyła nam trochę problemów, ale w końcu sobie z nią poradziłyśmy, oraz świeczyskiem przygotowanym przez kadrę. Musiałyśmy też zmienić miejsce naszego spoczynku, na cieplejsze. Podczas gdy zastępowe miały ZZ, dziewczyny szykowały się do spania, wygłupiając się i śmiejąc.

Od poranka następnego dnia gotowe byłyśmy do zajęć. Ale najpierw - obowiązkowo śniadanie, bo bez tego byśmy nie przeżyły... Na pierwszy ogień poszła Wielka Gra, która bardzo nietypowo przeprowadzona porządnie nas zmęczyła. Musiałyśmy biegać po dość dużym terenie zostawiając swoje podpisy na specjalnych kartkach. W ramach odpoczynku trochę sobie pośpiewałyśmy, ale każda czekała tylko na obiad. Dzisiejsze zajęcia, choć to jeszcze nie wszystko, porządnie nas wymęczyły...

Potem czekała nas niespodzianka - możemy iść pomagać w stajni! Z radością się ubrałyśmy i wyszłyśmy na spotkanie koniom. Dh. Kasia z dh. Anią fachowo pokazały wszystkim jak prawidłowo czyścić konia i go pielęgnować. Każda mogła wziąć szczotkę i kopystkę i spróbować swoich sił przy tych wspaniałych zwierzętach. W trakcie okazało się, że zastępowe są wezwane na naradę... Nie była to jednak narada. "Niewiadomokto" wywiózł nas samochodem uprzednio zawiązując oczy, usta i ręce. Starałyśmy się siedzieć spokojnie, ale każdą serce zżerał niepokój. Oddano nam pod opiekę trzy druhny z zastępu, które miałyśmy "pilnować" i własną piersią bronić od niebezpieczeństw. Dostałyśmy zadania, które wymagały logicznego i szybkiego myślenia oraz wiedzy harcerskiej. Ale jak tu trzeźwo myśleć, skoro nie wiemy gdzie jesteśmy...? Gdy gra dobiegła końca... okazało się, że to nasze wspaniałe druhny chciały nam coś przygotować, trochę nas nastraszyć. I szczerze powiedziawszy - udało im się.

Do kolacji dostałyśmy czas wolny. Spędziłyśmy go w miłej atmosferze, zastępowe robiły drużynie kanapki, niektóre przygotowywały się do świeczyska. Wszystkie piłyśmy herbatki i rozmawiałyśmy na różne tematy. W takiej "rodzinnej" atmosferze przebiegła też kolacja. Nastało świeczysko... z okazji 5 urodzin Lwa i mocno spóźnionych urodzin Pantery. Po obejrzeniu scenek, wyśpiewaniu całej swojej energii i schrupaniu "małego co nie co" rozpoczęłyśmy przygotowania do spania. Jeszcze krótki ZZ i mogłyśmy się położyć. Trochę jeszcze rozmawiałyśmy, ale w końcu zmorzył nas sen.

Rano byłyśmy trochę niewyspane, ale nie przeszkodziło nam to ulepić pod przewodnictwem dh. Emilii zwierzątek z plasteliny i modeliny zwierzątek, które potem miałyśmy dać naszym cichym przyjaciołom. Miałyśmy też okazję lepiej poznać siebie i druhny z zastępu dzięki "testowi" dh. Joli, który bardzo nas wciągnął. Nagle okazało się, że jest już koniec i musimy się pakować. To zimowisko tak szybko minęło!!! Jeszcze przed Mszą Św. odbyło się podsumowanie wyjazdu, rozdanie wstążeczek i mowa końcowa drużynowej. Zaraz po Eucharystii wszystkie rozjechałyśmy się do domów. Zabieramy ze sobą kolejne wspomnienie mile spędzonych 3 dni, uśmiech na ustach i przekonanie, że warto jest być harcerką!!!

Iwona Iwko, zastępowa zastępu Lew z 2. Drużyny Chełmskiej

komentarze (1)

dodaj swój komentarz
wypełnij formularz (wszystkie pola są wymagane)







DH.Emila z lwa, 28.01.2008, 16:39:48

Na zimowisku było Bosko, tylko co tu sie dziwic tam gdzie my jestesmy zawsze jest GŁOŚNO!!

na górę strony