maj 2013
Już niedługo majowe Gniazdo trafi do Waszych jednostek!
  • Planuj, nie żałuj!
  • Pisać jak papież
  • O wierze w roku wiary
  • Jak zostałem harcerzem cz. 7
  • System zastępowy
  • Cień zastępowego
  • i inne...

więcej...


aktualności

...w Kaniem...

21.05.2007, 21:19:10, Bazyl

...w Kaniem... Piątek, 4 maja godz. 14.30. 18 plecaków już od kilkunastu minut grzeje się na popołudniowym słoneczku. Rozpoczyna się biwak majowy, a już zapachniało obozem… Komenda ocenia makiety pionierki każdego zastępu (a jest co podziwiać). Chwilę potem wylądowały one w harcówkach, plecaki na plecach i całą kolumną ruszyłyśmy na dworzec PKP...

Kilka zdjęć w galerii...

Tutaj już przed wejściem spotkałyśmy harcerza w „obcym” mundurze. „Obcym” pozostał on już jednak niezadługo, gdyż biwak majowy spędziłyśmy z 6 DL oraz z… 48 LDH Araukanie ze Związku Harcerstwa Polskiego. Drużyna ta składa się z dwóch zastępów żeńskich i jednego męskiego. Mieliśmy niesamowitą okazję poznać różnice i podobieństwa między naszymi organizacjami!

Całą zgrają, ok. 50 osób, wpakowaliśmy się do pociągu, a po 40 minutach byliśmy już na dworcu w Kaniem. Jak okiem sięgnąć tylko pola i pola… Przez te pola ruszyłyśmy podśpiewując wesoło do miejsca naszego noclegu – szkoły w Kaniem. Z trzech salek w szkole wybrałyśmy oddział przedszkolny:). Z ulgą zrzuciłyśmy w jeden kąt plecaki i razem z 6 DL poszłyśmy na Mszę Świętą do pobliskiego kościółka. Po powrocie była kolacja, apel i ognisko. Tutaj po raz pierwszy mogłyśmy zaobserwować i doświadczyć różnic pomiędzy „Zawiszą” a ZHP. Apel był przeprowadzony przez drużynową Araukan, ale śpiewaliśmy oba hymny. Podczas krótkich ogniskowych przedstawień każdego zastępu dowiedzieliśmy się co nieco o sobie nawzajem. Samo ognisko różniło się też od naszego zawiszackiego – było jakieś bardziej poważne: mało śmiechu, mało zabawy, za to dużo kłopotu z mokrym drewnem, które w ogóle nie chciało się palić :D.

Pięknego sobotniego poranka obudził nas „szept” naszej drużynowej: „Karibu, wasza zastępowa przyjechała!!!”. Zaspane karibki natychmiast stanęły na nogi i zbiegły witać bierzmowaną poprzedniego dnia Agatę, budząc przy tym pozostałe 45 osób. A gdy już wszyscy stanęli na nogi i zjedli wspólne śniadanko nadszedł czas na grę przygotowaną przez komendę Araukan. Dwa indiańskie plemiona ruszyły na parę godzin do lasu. Tutaj na ich członków czekały przeróżne zadania, niebezpieczeństwa i niespodzianki. Była to gra „stacjonarna” – każde plemię miało swój malutki obóz, każda postać miała jakieś zadanie, ale w niczym nie przypominało to gier, w jakich zwykle bierzemy udział. Podczas drogi powrotnej do szkoły słonko mocno przygrzewało, przez co zrobiliśmy się jeszcze bardziej zmęczeni i głodni. Już od progu poczułyśmy zapach naszego obiadku (niestety troszeczkę przypalonego;). Nikt jednak nie marudził, oprócz księdza, który na posiłek udał się do znajomego Proboszcza. Zjawił się jednak ponownie na olimpiadę sportową. Podzieleni na sześć drużyn zmierzyliśmy się m.in. w rozkładaniu i składaniu na czas namiotu, przeciąganiu liny, przenoszeniu wody w plastikowych kubeczkach w zębach, wyciąganiu buzią cukierków z miednicy z lodowatą wodą… Przy każdej konkurencji było dużo śmiechu i radości. Po skończonych zawodach każda drużyna miała czas dla siebie. My wraz z 6DL grałyśmy w zbijaka. Następnie wspólnie zjedliśmy kolację, po czym odbył się apel naszej drużyny, na którym zostały przyznane stopnie, sprawności oraz odbyła się przysięga wierności Ani Sieniawskiej. Drużyna poszła spać, a Zastępowe na radę… Około wpół do 2 pobudka – wszyscy mają jak najszybciej się ubrać i wyjść przed szkołę. W ciemności widać tylko malutkie światełko lampionu w środku ułożonego ze świeczek krzyża harcerskiego. Ustawiłyśmy się w czworobok, zaśpiewałyśmy „Idziemy w jasną”, po czym swoje Przyrzeczenie złożyły Ania Malisz, Paulina Wojnowska, Ania Borkowska oraz jedna druhna z 6DL. Wiał mocny wiatr, wszystkie przemarzłyśmy i z ochotą wskoczyłyśmy do ciepłych śpiworków.

Następnego dnia rano miałam okazję myć zęby w towarzystwie myjącej głowę pod bieżącą (czytaj zimną) wodą - drużynowej Araukan. „Nie wiem jak wy możecie wytrzymać na obozie bez ciepłej wody!?”. Sama nie wiedziałam jak, ale jak widać możemy :D Chyba właśnie największe różnice między Zawiszą a ZHP można dostrzec na obozie ( Araukanie mają ciepłą wodę, prąd, Toi-Toia, kucharki itp.). Na razie jednak choć do obozu już blisko jesteśmy na biwaku i właśnie jemy śniadanko. A po nim troszkę czasu na spakowanie się, przygotowanie oprawy Mszy Świętej i już miałyśmy wychodzić na polową liturgię, gdy rozpadał się deszcz i zmuszone byłyśmy pozostać w szkole. Po Mszy piechotką ruszyłyśmy na dworzec, a stamtąd prosto do Lublina.

Ten wyjazd chyba każda z nas zapamięta na długo, w końcu nie często mamy okazję tak blisko poznać i tyle dowiedzieć się o harcerzach z ZHP. Dużo nas łączy i dużo jest też różnic pomiędzy organizacjami… Jednak nie ma to jak Zawisza!


Dh.Marta Rysak - zast. zastępu "Wapiti"
10 DL Św. Małgorzaty Marii Alacoque w Lublinie

komentarze (4)

dodaj swój komentarz
wypełnij formularz (wszystkie pola są wymagane)







Asia, 21.05.2007, 22:17:34

O dh. Marto relacja super... Brakuje mi tylko zdjęć...
Pozdrawiam..

Bazyl, 22.05.2007, 07:37:43

Zdjęcia będą... Chyba...

>>żabka, 23.05.2007, 14:19:23

no biwak był super no ciekawe czy wam się podobał ja rozwaliłam sobie głowe to nic

Stecio, 27.05.2007, 10:20:14

Ta czwarta druhna z 6DL co złożyła przyrzeczenie to dh Olga Markowska :))

na górę strony