maj 2013
Już niedługo majowe Gniazdo trafi do Waszych jednostek!
  • Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz!
  • Teatr improwizacji
  • Pisać jak papież
  • Tajemnica Sudarionu
  • System zastępowy
  • Cień zastępowego
  • i inne...

więcej...


aktualności

Biwak Majowy 3. Drużyny Lubelskiej

9.05.2007, 20:41:19, Czachor

Biwak Majowy 3. Drużyny Lubelskiej ...komórka obudziła nas wibrującym, niemiłym dźwiękiem o godzinie 7:00, od razu wyskoczyliśmy z ciepłych śpiworów na gimnastykę, która odbyła się na diabelsko zimnym dworze. Potem umyliśmy się w lodowatej wodzie i grzaliśmy przy ognisku. Chwilę później był apel i po nim zrobiliśmy śniadanie, po którym siedzieliśmy w namiotach pracując nad stopniem, zbieraliśmy chrust i wykonywaliśmy inne drobne prace...

Zdjęcia na stronie 3. Lubelskiej.

Dzień 1 - 30.04.2007

Zbiórka przed wyjazdem na biwak była pod kościołem o 8 rano. Pojechaliśmy na dworzec PKS. Poczekaliśmy kilka minut na autokar, który wywiózł nas gdzieś do lasu za Niemcami. Przeszliśmy ok. 5 kilometrów przez las i mniej więcej gdzieś tam się rozbiliśmy. Dwa namioty stanęły dość szybko... no i oczywiście nie można pominąć "Chałupy Szymka" - prowizorycznego szałasu składającego się ze sznurka i plandeki... spał w niej jedną noc, dłużej nie zdzierżył z powodu totalnego hebla :P no cóż śmiesznie się śpi powiewając niczym flaga na wietrze... tak myślę... ale nie ważne. Po tej ciężkiej pracy zarówno umysłowej jak i fizycznej był obiad, a potem wielkie zbieranie chrustu aż do kolacji, po której był czas wymarzony sen.

Dzień 2 - 1.05.2007

Komórka obudziła nas wibrującym, niemiłym dźwiękiem o godzinie 7:00, od razu wyskoczyliśmy z ciepłych śpiworów na gimnastykę, która odbyła się na diabelsko zimnym dworze. Potem umyliśmy się w lodowatej wodzie i grzaliśmy przy ognisku. Chwilę później był apel i po nim zrobiliśmy śniadanie, po którym siedzieliśmy w namiotach pracując nad stopniem, zbieraliśmy chrust i wykonywaliśmy inne drobne prace. Dzisiejszego dnia zajęliśmy się głównie poznawaniem zasad pierwszej pomocy czyli samarytanki... Szymon pokazywał nam procedury postępowania wobec poszkodowanych w różnego rodzaju wypadkach, tragediach.. brrr na samą myśl wszystko nas zaczynało dziwnie boleć...sporo tego było, więc zajęło nam to większość dnia...Zrobiliśmy też jakąś 3 godzinną przerwę, żeby ta wiedza trochę odparowała... na grę z wykorzystaniem zasad pierwszej pomocy... Efekt był współmierny do wielkości mózgów uczestników....więc nie będę się rozpisywał... Potem był obiad, który zjedliśmy ze smakiem... Zrobiliśmy też dziryta, a po zabawie nim siedzieliśmy w namiotach albo grzaliśmy się przy ognisku... (dalej było diabelnie zimno ;D) aż do kolacji, a po niej urządziliśmy świeczysko w naszym (Kani) namiocie. Po świeczysku zakopaliśmy się w śpiworkach...

Dzień 3 - 2.05.2007

Pobudka tak samo jak poprzedniego dnia o 7:00 i tak też samo gimnastyka tylko umyliśmy się w ciepłej wodzie (rozmrażanej przez jakąś godzinę). W trakcie przyjechał Czachor, który nie mógł być na biwaku cały czas. Potem apel, śniadanie, a zaraz potem siedzieliśmy w namiotach i uczyliśmy się stopnia. Dzisiejszego dnia Kamil uczył nas robienia zaciosów i innych czynności, których opanowanie gwarantuje nad dostatnie życie na obozie letnim. W trakcie Czachor przekatował nas z musztry. W tak zwanym międzyczasie wpadł też do nas Pablo z Hamsterem i grupką wilczków w celu ukazania im ich niedalekiej przyszłości... Zaczęli jednak edukację od budowy szałasu w lesie, spanie w -3 stopniach celsjusza w nocy jeszcze przed nimi... Gdy skończyliśmy zajęcia z pionierki a Pablo z wilczkami budowę szałasu, urządziliśmy sztandary w lesie... Po paru godzinach lataniny obie drużyny zdobyły "flagę" przeciwnika... i nie wiadomo kto wygrał... (co nie przeszkadza mi w twierdzeniu iż była to nasza drużyna). STAH natomiast wyniósł z tej gry wiele dobrego...;> znalazł poroże jelenia. I dziwnym trafem spotkaliśmy zagorzałego miłośnika poroża... i wymienił je na 50 złotych. Wróciliśmy do obozu... i poczuliśmy zew przygody... każdy zaczął łakomie patrzeć na swoje karimaty... tak już każdy wie o co chodzi!!! No jakby się mogło bez tego obyć... załączyliśmy wszyscy karimaty i zaczęliśmy grę w Forrest modzie... co pokazuje filmik który niedługo ukarze się w sieci... Tak więc poobtłukiwaliśmy czerepy aż się wszyscy zrobili głodni jak nie wiem co... Więc zjedliśmy obiad a po nim wyruszyliśmy z mapą w las, gdzie Kamil i inni starsi uczyli nas (młodszych) czytania mapy, wyznaczania azymutów i orientacji w terenie. Przeszliśmy kawałek drogi i ok. godziny 19 wróciliśmy do obozowiska... Po przykładnym wygrzaniu kości przy ognisku zjedliśmy kolację, po której śpiewaliśmy długo przy ognisku, a potem poszliśmy spać. A wszystko to było dobre i tak upłynął wieczór i poranek - dzień trzeci.

Dzień 4 - 3.05.2007

I znów ta komórka... godzina 7 i znów wyruszamy w lodowaty leśny świat... Tradycyjnie gimnastyka, mycie, apel na którym oficjalnie zakończyliśmy biwak i śniadanie. Po śniadaniu zaczęliśmy się pakować i zamazywać ślady naszego pobytu. Gdy wszystko było już spakowane, usiedliśmy na trawie i pogadaliśmy o różnych sprawach, a po rozmowie poszliśmy tą samą drogą co przyszliśmy. Nie musieliśmy w ogóle czekać na PKS, bo od razu przyjechał i był to ten sam kierowca który wiózł nas tym samym autobusem w poniedziałek. Za odpowiednią opłatą podwiózł nas pod sam kościół, skąd wszyscy rozeszli się do swoich domów... Reasumując uważam, że biwak udał się nam, poduczyliśmy się wszyscy ważnych technik przed prawdziwym sprawdzianem sił, czyli obozem letnim 2k7. Enough!


Kacper Krawczyński
wyw. Kamil Kurpiel

komentarze (0)

dodaj swój komentarz
wypełnij formularz (wszystkie pola są wymagane)







Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

na górę strony