maj 2013
Już niedługo majowe Gniazdo trafi do Waszych jednostek!
  • Barwy niezwyciężone!
  • Teatr improwizacji
  • Pisać jak papież
  • O wierze w roku wiary
  • Tajemnica Sudarionu
  • Cień zastępowego
  • i inne...

więcej...


aktualności

Ach te bobry!

6.05.2007, 18:07:47, Bazyl

Ach te bobry! Od 27.04 do 1.05 odbył się bluSZczowy biwak majowy. W tym roku był to spływ kajakowy. Uczestniczyły w nim zastępy z Chojnic, Łowicza, Falenicy i Otwocka...

Galeria zdjęć...

27.04 późnym wieczorem dotarłyśmy do szkoły katolickiej w Chojnicach, gdzie spędziłyśmy pierwszą noc. Następnego dnia wyruszyłyśmy autobusem na spotkanie wioślarskiej przygody. W końcu znalazłyśmy się nad rzeką w kapokach z wiosłami w rękach. Tam poznałyśmy pana Pawła i panią Anię. Byli to nasi ratownicy, którzy dzielnie bronili naszej dość sporej, bluszczowej gromadki przed żywiołem. Po chwili już machałyśmy wiosłami w wodzie, na początku nieco chaotyczne, ale z czasem świetnie się zsynchronizowałyśmy. Wiosłowanie umilałyśmy sobie śpiewaniem piosenek harcerskich oraz szant.

Po drodze widziałyśmy rozległe podmokłe łąki, rzeczną florę, słyszałyśmy odgłosy różnych zwierząt (a w szczególności ptaków). I tak mija jedna godzina, potem druga, kiedy nagle z przodu słychać głos pana ratownika: „Zwolnić, płyniemy gęsiego!”. Wtedy oczom moim ukazał się szokujący widok. Kajaki płynące przede mną wywracają się jeden po drugim jak łódki z kory! Słyszę jakąś wrzawę. Dziewczyny wiszą zaczepione o gałąź drzewa zwisającego nad wodą. Dobijam do brzegu. Krzyczę do reszty płynącej za mną, by się zatrzymali. Po lądzie przybiegają do nas dziewczyny z Jaszczurki, Renifera, Foki. Były całe mokre. Mówią, że wywróciły się aż cztery kajaki. Ale dlaczego? Okazuje się, że właśnie w tym miejscu bobry postanowiły sobie poostrzyć ząbki, w wyniku czego, olbrzymie drzewa zostały zwalone na rzekę. Utworzył się próg, a bardzo silny nurt oraz liczne wiry, na przestrzeni kilkunastu metrów stworzyły bardzo poważną i niebezpieczną przeszkodę.

Ach te bobry! Dzięki tym stworzonkom miałyśmy blisko 3-godzinne spóźnienie! Dlaczego? Przecież jakoś trzeba było przetransportować te kajaki na bezpieczne wody. Dodam jeszcze, że odbyło się to w głębokim jarze, nad którym wznosił się stary i nieużywany most kolejowy. Ale dzięki wspólnej pracy i wzajemnej pomocy, zdołałyśmy przetransportować wszystkie kajaki w bezpieczne miejsce, gdzie mogłyśmy kontynuować spływ. Może i lepiej się stało, w końcu z pełną odpowiedzialnością możemy powiedzieć, że przeżyłyśmy prawdziwą przygodę. Zresztą nie tylko my. Za nami płynęła ekipa „prawdziwych wilków rzecznych”, którzy popijając „browara” krzepili nas cennymi uwagami z zakresu wioślarstwa. Po chwili jednak, na wyżej wspomnianej przeszkodzie bobrzej, nasi „miszczowie” także zaliczyli kąpiel.

Reszta spływu minęła bez większych niespodzianek. Jedynie w ostatnim dniu musiałyśmy nieco skrócić trasę ze względu na zbyt silny wiatr na jeziorze.

Drugą i trzecią noc spędziłyśmy na polach namiotowych ubrane do snu we wszystko, co miałyśmy w plecakach, a ostatnią w znanej już nam szkole katolickiej.

To były niezwykłe dni. Szczęśliwe, pełne wrażeń i nowo zdobytych doświadczeń wróciłyśmy z żalem do domu.



Justyna Chołodniuk – zastęp Szynszyla z Falenicy.

komentarze (4)

dodaj swój komentarz
wypełnij formularz (wszystkie pola są wymagane)







weronika S.Z.Foka :), 7.05.2007, 20:12:09

Hehe, Jystyna świetny reportaż^^ pozdrowienia od całej Foki:]

Magda S.Z.FoKa, 7.05.2007, 21:41:45

SuupeR tekścik ;DDD
Ale fajnie byłoo
PozDrOo ;*

szefowa ;), 7.05.2007, 23:40:17

no baaaaa.
bo cały bluszcz jest super ;)

Diana z Zebry:), 10.05.2007, 18:28:39

spoko, spoko dziewczyny... u nas wywrotek NIESTETY nie bylo...;) trzymajcie sie cieplutko i do obozu!:))

na górę strony